Marynarz

67Nawet tydzień nie minął. Jak wyjechał. A mnie się zdaje, że już tak długo go nie ma. Płacz był. Były łzy. Smutno. Ale najgorszy to ten ból. Od środka. Przeszywający taki. Że aż rozerwać chce. Odzwyczaiłam się już. Od tych jego wyjazdów. Bo tym razem dłużej z nami posiedział. Choć, by się odzwyczaić, trzeba się najpierw przyzwyczaić. Więc źle mówię. Bo ja się nigdy nie przyzwyczaiłam. Więc i odzwyczajona być nie mogę. Eh.

Czytaj dalej