Pierwsze koty za płoty

13348690_10154096290111236_1814461383_nGdy wylatywał na statek, powiedziałam ze zlecą te cztery miesiące kontraktu… Najgorsze to chyba czerwiec i lipiec. Maj to zleci, bo dużo wolnego. A w sierpniu to już będę odliczała ostatnie dni. I miał zlecieć ten maj szybko. A wlókł się niemiłosiernie… Zawsze tak jest, że gdy jakiś punkt odniesienia sobie obiorę, to mimo krótkiego okresu czasu, czas staje w miejscu. I u mnie stanął. Wyczekiwałam już tego drugiego długiego weekendu jak zbawienia. 

Bardzo chciałam zabrać gdzieś Janka na kilka dni. By zmienił klimat, miał urozmaicenie i frajdę przede wszystkim. Ale dokąd mogłam pojechać sama, z małym (wciąż) dzieckiem? Wiedziałam, ze najlepiej zrobi mu morze, przy jego ciągłych infekcjach. Musiałam mieć sprawdzone miejsce. Takie, gdzie będę się czuła komfortowo, bez obaw spakuję walizkę i wyruszymy z Jaśkiem w trasę. I tak też się stało, wybraliśmy się do sprawdzonego już przez nas Hotelu Rejs we Władysławowie. Wybierając ten hotel, doskonale wiedziałam, ze nie będę musiała obawiać się o jedzenie, o warunki, i wszelkie udogodnienia dla dzieci.

13348749_10154096255646236_913884406_n

Spakowałem nas w jedną małą walizkę. Szok! Lecz nie musiałam zabierać tych wszystkich gratów w postaci łóżeczka, pościeli, ręczników, kosmetyków, wanienki, krzesełka, nocnika, czajnika, podgrzewacza itd. Wszystko było na miejscu, a my mieliśmy zabrać ze sobą tylko dobry humor. I tak też się stało. W świetnych humorach ruszyliśmy w drogę. Bałtyk przywitał nas przepięknym słoneczkiem i morską bryzą. Podczas naszego pobytu nie obyło się bez wycieczkowych atrakcji. Postanowiłam zabrać Jasia na przejażdżkę pociągiem. Z Władysławowa pojechaliśmy na Hel. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w „mojej” Juracie, skąd ciepły majowy deszcz przegonił nas z powrotem do Władysławowa. Przez cztery dni mieliśmy totalną mieszankę pogodowa. Od rześkiego wiatru, po ciepły majowy deszcz, upalne słońce i przeraźliwie zimną wodę w Bałtyku.

13292898_10154096259661236_833939344_n 13318951_10154096262641236_82557554_n 13329643_10154096263796236_910825969_n

Czas w takim miejscu płynie zupełnie inaczej. Beztrosko. Bez zbędnego zastanawiania się, planowania. To czas mój i mojego syna. Długie spacery po plaży miały swój wyjątkowy urok. Plaża miejska wyłożona była deskami, tak by można było jechać wózkiem, co okazało się dla mnie wspaniałym rozwiązaniem. I pomimo sporej ilości osób- choć o tej porze roku puste plaże to przecież rzadkość, to uciekłam gdzieś myślami na bezdroża. Zostawiłam hen daleko za sobą to co codzienne, co zaprzątało mi głowę i przyprawiało o jej ból.

13318935_10154096272766236_29625341_n 13342319_10154096263821236_1982752975_n 13342025_10154096272951236_2093065508_n

Na Janka nadmorski klimat działa zbawiennie, wiec po katarze i kaszlu, z którymi wyruszaliśmy z domu, nie było śladu. Czas umilały nam przepyszne posiłki serwowane w hotelowej restauracji, ciasta i desery domowego wypieku, świeżo wędzone ryby, nowalijki i domowe zupy. Jednym słowem- Rejsowemu kucharzowi należy się mistrzostwo świata. Nie przeszkadzały mi już nawet budy z tandetnymi gadżetami ciasno wciśnięte z każdy kawałeczek ulicy, ani plaża gęsto usiana ludzikami wylegującymi się na kocach, zbunkrowanymi za kolorowymi parawanami. Urok miały dziesiątki latawcy puszczanych na plaży i pan sprzedający worki z niezdrowymi prażynkami wykrzykujący zabawną rymowankę. To wszystko doprowadziłoby mnie do obłędu. Kiedyś. Nie dziś. Dziś skupiam się na rzeczach i momentach, które kiedyś nie miały dla mnie znaczenia. Dziś wsiadam w pociąg i gnam na Hel, by sprawić radość swojemu dziecku. Dziś stoję w kolejce na straganie, by dostać upragnioną przez niego butelkę z bańkami. Zbieram kamienie i patyki. Jedną ręką pcham wózek, by w drugiej taszczyć jego rower i kask, bo zamarzył by po plaży na dwóch kołach jeździć. Dziś wreszcie siedzę do późna na sali zabaw, bo z basenu z kulkami wyjść nie chciał. By później zasnąć prawie w łazience na podłodze, bo morska prysznicowa zabawa nie ma końca i ani mu się śniło zapaść w błogi sen.

13349208_10154096273081236_89618867_n

Dziś jestem kobieta, która uszczęśliwia najmniejszy uśmiech i oznaka radości. Zwracam uwagę na rzeczy, które kiedyś dla mnie nie istniały. Ile rodzin z dziećmi na plaży, ile wózków, ile zabawek do piasku. Uwagę mą zwraca kobieta, dziewczyna, młoda, zgrabna, w dwuczęściowym stroju, na ramiona zarzucony cieniutki sweterek, a przy nodze wędrujący szkrab, ciężko stawiający kolejne kroki w piasku. I ten jej brzuch. Nie, nie wysportowany, wyrzeźbiony kaloryfer. Brzuch kobiety świadomej swojego piękna, swojej kobiecości i swojego macierzyństwa. Wszak takie to szczęście być mamą. Móc kochać, troszczyć się, móc dać życie i miłość.

13342287_10154096272971236_1138472992_n

A wracając do tych moich pierwszych kotów… Wiem, ze będzie sporo takich chwil, gdy będziemy sami, a marynarz na statku. W całej tej nienormalności stwórzmy naszym dzieciom normalność. Matka podróżująca tylko z dzieckiem w dzisiejszych czasach nikogo już dziwić nie powinna. A jednak dziwi… Czułam na sobie wzrok osób w hotelowej restauracji. Zdawały się patrzeć na mnie z politowaniem, jednocześnie zatrzymując wzrok na palcu z obrączka. -„a jednak ma męża”- jakbym czytała w myślach co niektórych tam obecnych. Jednego dnia założyłam koszulkę obwieszczająca wszem i wobec, że małżonek mój zawód marynarza sobie wybrał. Wtedy dopiero zdawało się wrzeć. -„mąż marynarz- a to , dlatego jest sama z dzieckiem”….. …. …… Łammy stereotypy!

13329770_10154096275241236_846302954_n 13336435_10154096275161236_525772142_n

8 thoughts on “Pierwsze koty za płoty

  1. Zuch dziewczyna, nasza Joasia !! Tak pięknie opowiadasz,jeszcze ładniejsze robisz zdjęcia, rozmarzyłam się, aż poczułam ten zapach jeszcze wiosennego morza 🙂 Łam konwenanse ile się da, w końcu mamy marnarzowe to niesamowite kobiety. Jaś ma i będzie miał wspaniałe dzieciństwo, a jego uśmieszek jest nieziemski 😀

    Polubienie

  2. Aśka jak zwykle Twoj post trafia w samo sedno! dziś moja glowa zaprzatnieta jest rozmyslaniem i planowaniem wyjazdu nad morze z Mieszkiem , oczywiscie bez M bo jest na statku! i mam tyle wątpliwości a tu siadam do kompa gdy maly zasnal i czytam Twoj nowy wpis…no spadl mi jak z nieba:)
    Jestescie super!!!!

    Polubienie

  3. Aśka, rozwaliłaś mnie tym wpisem i zdjęciami.Czytają „Ciebie”, czułam jakbym to ja chodziła tymi uliczkami j stała w kolejce za bańkami.Oglądając zdjęcia, zachwytom nie ma końca. Idealnie wszystko ujęłaś, na czole powinnysmy mieć wypisane – mężatka nie samotna. Cóż, tego nie zmienimy, pozostało nam to ignorować a nawet obracać w żart.Przecież wszystko dla naszych dzieci bo gdy one są szczęśliwe, to i świat jest piękniejszy ☺️💜⚓️

    Polubienie

  4. Rozmarzyłam się… 🙂 Wyjazdy z dziećmi ja M. na morzu są wyjątkowe.To poświęcenie czasu w 100% jest takie NIEPOWTARZALNE.Bo jak już w trójkę spędzamy urlopy to musimy podzielić siebie dla dziecka i dla męża.
    Zawsze taki miło mi się robi jak poczytam coś od Ciebie 🙂 A zdjęcia są świetne…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s