Morska ciąża, czyli wicie gniazdka

DSC03486Za dni kilka miną dwa lata od narodzin Janka. Ten czas zleciał bardzo szybko, a pamiętam ten brzuchatkowy stan jakby to było wczoraj. Kobiety w ciąży mają rożne nietypowe zachcianki. Jedne bardziej, inne mniej wyszukane. I od razu mówię, nie jestem w ciąży…

Nie pamiętam, bym miała bardzo nietypowe ciążowe zachcianki. Pamiętam za to, że będąc brzuchatką, włączył mi się syndrom wicia gniazda. I mimo, że to gniazdko już uwite było, bo przecież urządziliśmy się z moim M. w naszym skromnym mieszkanku, to jednak było mi mało. Wcześniej, zachwycona możliwością urządzania mieszkania po swojemu, według swoich upodobań, zachcianek i gustu, nagle priorytety odwróciły się do góry nogami. Sypialnia z ogromnym drewnianym łóżkiem, przyozdobiona naszymi fotografiami, wymalowana na „nasze kolory”, zdawała się być zbędna. Już widziałam to łóżeczko, ten przewijak, wanienkę, kosz kocyków, kremików i tym podobnych. Widziałam tę naszą szafę zawaloną stertą moich ubrań, widziałam ją i marzyłam by cześć rzeczy wynieść, wydać, wyrzucić. Wszak trzeba przecież zrobić miejsce dla Jaśkowych bodziaków, pajacyków i rampersów. Prałam, prasowałam, układałam… Dziewięć miesięcy czekania zdawało się być wiecznością, a przy końcówce modliłam się by był już z nami.

I choć początki ciąży nie należały do najlepszych. Pełna obaw, czekałam na powrót Marynarza. Od samego początku wspierał mnie ze wszystkich sił. To on dał mi tego pozytywnego „wirtualnego” kopniaka. Z każdym miesiącem było już lepiej, i więcej mnie. Pracowałam do siódmego miesiąca, i pewnie jeszcze dłużej bym działała, lecz upały dawały się we znaki przyszłej mamie.

Mój M. się temu wszystkiemu przyglądał. Widział jak wiję to gniazdko dla naszej trójki. Teraz też często mi to powtarza, że stwarzam ten „dom”, to miejsce buduję. Powtarza mi, że my- żony marynarzy, jak nikt inny, potrafimy stworzyć i uwić to rodzinne gniazdko. Podtrzymywać ten ogień rodzinny i pielęgnować atmosferę wraz z ogromną miłością. Nie pozwalamy zapomnieć naszym dzieciom swych ojców. Uczymy ich szacunku do wykonywanego zawodu. Ja do tego naszego morskiego gniazdka co trochę dokładam patyczek, by jeszcze stabilniejsze i silniejsze było. I choć zdarzają się gorsze dni. Kiedy odechciewa się wszystkiego. To wiem, że On tam, gdzieś daleko na środku oceanu, martwi się, ale doskonale wie, że jesteśmy dzielne mamy i tu na lądzie dajemy radę.

10525833_10152446850926236_1270829382146288976_n

Asia1

IMAG0154

IMAG0142

IMAG0645

FB_20150220_16_30_19_Saved_Picture

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s