Kajaki z trzylatkiem

IMG_3249

Ostatnio pisałam Wam o naszych wakacjach na kempingu, które okazały się być dla naszej trójki ogromną frajdą. Post tutaj. Z pewnością jeszcze to powtórzymy, ale kemping był jedynie małą wakacyjną zajawką w porównaniu z kajakami. Na spływy kajakowe złapaliśmy w tym roku ogromnego bakcyla. A jeśli myślicie, że kajaki z trzylatkiem to nieporozumienie, to w tym poście wyprowadzę Was z błędu.

Mój Marynarz zaraził mnie kajakami już jakiś czas temu. On sam brał udział w spływach kajakowych od dziecka. Jak urodził się Janek, to z wiadomych przyczyn o kajakach nie było mowy. W tym roku uznaliśmy, że Jasiek jest już na tyle dużym chłopcem, że warto spróbować i sprawdzić czy spodoba mu się taka forma spędzania wolnego czasu.

Pierwszy tegoroczny spływ zorganizowaliśmy dla większej ilości osób z naszej rodziny. Był to trzydniowy spływ przepiękną rzeką Drawą. Możecie o nim poczytać tutaj.

Jaśkowi tak spodobały się kajaki, że nim zdążyliśmy się obejrzeć, nadarzyła się kolejna okazja do spływu. Tym razem była to jednodniowa przygoda na rzece Piławie. Piszę tu przygoda, bo faktycznie nie obyło się bez urozmaiceń. Pogoda była piękna, lecz nagle, nie wiedzieć skąd zaczęło lać. I nie był to letni kapuśniaczek, ale ciepła letnia ulewa. A żeby tego było mało- Jasiek spał sobie w najlepsze na moich nogach przykryty kawałkiem plandeki. Na koniec było ognisko i świetna zabawa.

Na kolejny spływ, trzeci tego lata nie przyszło nam długo czekać. Pilnie śledziliśmy pogodę i wybierając weekend z piękną aurą zorganizowaliśmy spływ z moimi teściami. Tym razem padło na rzekę Rurzycę. Rozkoszowaliśmy się każdą wspólną chwilą. Spływu kajakowego chyba nie da się opisać- to trzeba po prostu przeżyć na własnej skórze. Trzeba usłyszeć tę ciszę, poczuć ten zapach, zobaczyć to wszystko w około. Najfajniejsze chyba w tym wszystkim jest to, że zapominasz o Bożym świecie. Cieszysz się tym co jest tu i teraz. Oprócz tego to niezwykle fajna przygoda. My, płynąc z Jaśkiem, do dwuosobowego kajaka zapakowaliśmy wszystko, co niezbędne: wcześniej przygotowane kanapki, konserwy, wodę, zebrane z ogrodu owoce i warzywa: maliny, poziomki, borówki, marchewki i groszek. Płynąc śpiewaliśmy z Jaśkiem piosenki i wymyślaliśmy rymowanki, szukaliśmy huby wśród powalonych konarów drzew, przepływaliśmy przez przeszkody i wodospady ostrożnie wymijać łabędzią rodzinę, obserwowaliśmy skaczących na linie do wody śmiałków, zbieraliśmy grzyby i jagody.

Spływ kajakowy to naprawdę świetna alternatywa dla wakacyjnych atrakcji. Polecamy je każdemu, nawet rodzinom z dziećmi. W gruncie rzeczy nie jest to niebezpieczne i trudne, jak co niektórym mogłoby się wydawać. Oczywiście rzeki wybieraliśmy z głową by sprostać ich trudnościom. Jasiek, ubrany w kapok, grzecznie siedział, raz z przodu raz z tyłu kajaka, obserwując otaczający nas świat. Z ogromnym zainteresowaniem dotykał wszelkie wodne rośliny, wyławiał kamienie by je za chwilę znów wyrzucać, zbierał ślimaki i muszle.

W tym roku nasz limit na kajaki już się wyczerpał, ale jeśli Wy macie jeszcze szansę, to radzę Wam spływać, ale to już 🙂

1 thought on “Kajaki z trzylatkiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s