O tym co mi leży na sercu…

To co dzieje się aktualnie w Polsce i na świecie jest bez wątpienia wydarzeniem bez precedensu. I mam tu na myśli zarówno sytuację związaną z koronawirusem, jak i ogólnopolski (a może i nawet ogólnoświatowy) strajk kobiet. Wszak Polki i Polacy na całym świecie swoim działaniem (zarówno tym w sieci jak i wyjściem na ulice) wspierają rodaków. Daleko mi od polityki, nigdy nie była ona mi na tyle bliska, by wypowiadać głośno swoje zdanie, stawać po czyjejś stronie czy publicznie demonstrować swoje niezadowolenie. Ale w ostatnich dniach szala goryczy się przelała…

Marynarskie rodziny zawsze były przez rząd polski gdzieś zepchnięte na margines. Ta grupa społeczna zdawała się nie mieć większego znaczenia, byliśmy i jesteśmy pomijani. W dobie COVID-19 tak głośno mówi się o znaczeniu pracy marynarzy podtrzymujących łańcuchy dostaw na całym świecie. Nie słyszałaś/eś? Bardzo prawdopodobne. Bo mówi się o tym  w środowisku marynarskim, mówią o tym armatorzy, mówi o tym IMO. Nie słyszałam, by rząd wspomniał choć słowem o pracy ludzi morza. Słyszałam za to, że wprowadzają kolejne zakazy połowu ryb, słyszałam, że ograniczają wydatki na SARS, słyszałam, że likwidują ulgę abolicyjną, która w dużej mierze dotknie środowisko marynarzy.

Żyjemy w państwie demokratycznym, w którym to każdy z obywateli powinien mieć zagwarantowaną wolność słowa, wolność wyborów, ale przede wszystkim równość względem reszty społeczeństwa. Ja niestety tej równości nie widzę. Co raz bardziej zastanawiam się też, czy istnieje wolność słowa i swoboda w podejmowaniu decyzji. Państwo podzieliło obywateli na lepszych i gorszych, na równych i równiejszych, na lepszy i gorszy sort. Próbuje się ograniczyć nam prawo do własnych wyborów, próbuje się narzucić nam coś, co zdaniem jednej czy dwóch partii politycznych (śmiem twierdzić, że nawet zdaniem kilku najważniejszych osób w tym państwie) jest święte i niepodważalne.

A propos równych i równiejszych. Czy wiecie, że najbardziej uprzywilejowane grupy zawodowe w Polsce kosztują nas rocznie co najmniej 46 mld zł. Statystycznie, każdy podatnik dokłada do tych zawodów 1194 zł rocznie (według money.pl). Ranking uprzywilejowanych oczywiście otwierają parlamentarzyści. Utrzymanie Sejmu i Senatu rocznie kosztuje nas blisko 515 mln złotych. Blisko 30 procent tej kwoty – ponad 150 mln złotych – to koszt przeróżnych dodatków, na jakie mogą liczyć i z jakich chętnie korzystają. Oprócz tego parlamentarzyści mogą też korzystać z niskooprocentowanych (3-4 proc. rocznie) pożyczek: 20 tys. zł na remont lub 25 tys. zł na zakup domu lub mieszkania.

Z kolei największą grupą zawodową cieszącą się licznymi przywilejami są nauczyciele. Mimo dziury w kasie państwa i samorządów, dzięki silnym związkom zawodowym 660-tysięczna rzesza pedagogów zdołała utrzymać przywileje wynikające z Karty Nauczyciela. Ich koszt to – jak podaje Money.pl – co najmniej miliard złotych rocznie. Karta jest nadrzędna w stosunku do Kodeksu pracy. Zgodnie z nią, oprócz wynagrodzenia zasadniczego, nauczycielom przysługują dodatki za wysługę lat, motywacyjne, funkcyjne, za szkodliwe warunki pracy, mieszkaniowe oraz za pracę na wsi i w miastach poniżej 5 tys. mieszkańców.

Państwo jest niezwykle hojne dla sędziów i prokuratorów. Z naszych pieniędzy płaci za nich składki i w rzeczywistości funduje im emerytury i renty. Rocznie, jak szacuje Money.pl,  te przywileje kosztują budżet 1,3 mld złotych. To aż 30 proc. tego, co wydaje się na system sprawiedliwości w Polsce.

Uprzywilejowani są również duchowni. Dochody z tacy, za udzielanie ślubów, chrztów, za pogrzeby, stanowią dochody z niegospodarczej działalności Kościołów są zwolnione od podatku dochodowego od osób prawnych oraz VAT i w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia ewidencji. To tylko początek przywilejów. Konkordat zagwarantował dodatkowo Kościołowi katolickiemu swobodę w prowadzeniu zbiórek pieniędzy. Z tacy i z co łaska w całym kraju do kiesy Kościoła katolickiego wpływa rocznie ponad 6 mld zł. W ubiegłym roku duchowni zapłacili w formie zryczałtowanego podatku dochodowego około 13,3 mln zł  Gdyby musieli odprowadzać podatek dochodowy jak pozostali płatnicy – płacący normalnie PIT czy CIT, do kasy państwa wpłynęło by co najmniej 1,1 mld zł. Państwo zapewnia nie tylko ulgi, ale też płaci. Najwięcej wykłada przy okazji finansowania Funduszu Kościelnego, współfinansowania szkół katolickich, współfinansowania kościelnych zabytków sakralnych, uposażenia katechetów szkolnych i kapelanów. To w sumie blisko 2 mld zł rocznie. Łącznie przywileje kleru kosztują nas rocznie około 3,1 mld złotych.

Górnicy to chyba najgłośniejsza, uprzywilejowana grupa zawodowa w Polsce. Najwięcej pieniędzy z budżetu idzie na  dodatki do górniczych rent i emerytur. Tylko w ubiegłym roku wypłacono w ich ramach 4,6 mld złotych. Pod koniec ubiegłego roku prawo do emerytury górniczej miało już ponad 206 tys. osób. W ubiegłym roku przeciętna emerytura górnicza wynosiła blisko 3800 zł. przy średniej emeryturze nieprzekraczającej 2 tysięcy zł. Górnicy nie są w stanie zgromadzić kapitału wystarczającego na wypłatę tak wysokich świadczeń. Finansują je pozostali składkowicze. Górnik pobiera emeryturę średnio przez 20 lat, a składki opłaca co najwyżej przez 25 lat. Na swoje przyszłe świadczenie odprowadza tylko niecałe 20 proc. swojej pensji. W efekcie około 70 procent świadczenia górniczego jest finansowana z podatków. Górnik za swoją pracę dostaje na rękę średnio 4,4 tysiące złotych. Może też liczyć  na wiele dodatków. Raz w roku – w grudniu – otrzymuje Barbórkę, czyli równowartość jednej pensji, oraz czternastą pensję, czyli nagrodę wypłacaną w lutym. Oprócz tego, we wrześniu, pracownicy kopalni dostają ołówkowe. Około 500 zł na dziecko i tak zwane deputaty węglowe, czyli 8 ton węgla rocznie. Zamiast opału, może to być ekwiwalent pieniężny.

Służby mundurowe przez wiele wiele lat miały jak przysłowiowy pączek w maśle. Ich pracownicy szybko uciekali na emerytury. I tak prawo do emerytury nabywali czterdziestoletni mężczyźni w sile wieku. Co prawda od 2013 obowiązują ich nowe przepisy emerytalne, ale i tak na emerytury, renty, zasiłki i wszelkie dodatki dla funkcjonariuszy mundurowych w tym roku z budżetu państwa pójdzie blisko 8,3 mld złotych – szacuje Money.pl. Funkcjonariuszy służy teraz w Polsce blisko 180 tysięcy. Najliczniejsi są policjanci, jest ich blisko 98 tysięcy. Tymczasem emerytów i rencistów czyli byłych funkcjonariuszy jest teraz ponad 200 tysięcy. Przeciętne świadczenie, czyli emerytura lub renta, sięga 3,2 tys. złotych miesięcznie. Prawo do emerytury nabywają funkcjonariusze po łącznym spełnieniu dwóch warunków: wieku oraz stażu służby. Minimalny wiek emerytalny to 55 lat, a minimalny staż służby to 25 lat, a nie jak wcześniej 15 lat. Dopiero połączenie 25 lat stażu służby i 55 lat zagwarantuje prawo do emerytury. Podstawę wymiaru emerytury mundurowej stanowi średnie uposażenie z 10 kolejnych lat służby wraz z nagrodą roczną i dodatkami stałymi. Ważne jest, że funkcjonariusz może sam wybrać najbardziej korzystny dla siebie okres, który będzie podstawą do wyliczenia przyszłego świadczenia.

A jak się przy tym mają żołnierze? Około 25 procent budżetu MON stanowią wydatki na emerytury, renty i inne świadczenia dla żołnierzy, takie jak dodatki do służbowych mieszkań czy zakupu mundurów. Rocznie te cele pochłaniają co najmniej 8,7 mld złotych. Płace w wojsku są bardzo zróżnicowane. Goła pensja szeregowego to około 2,6 tys. zł brutto miesięcznie. Zarobki rosną wraz z szarżą. Podoficerowie otrzymują 3,2 tys. zł brutto, a oficerowie co najmniej 4,5 tys. Generałowie mogą liczyć na pensje przekraczające 10 tys. zł. Do nich dochodzą różne dodatki: dodatkowa pensja – trzynastka, nagrody jubileuszowe, dodatek za wysługę lat, dodatek funkcyjny, dodatek za stopień służbowy, dodatek służbowy lub motywacyjny, gratyfikacje urlopowe dla każdego członka rodziny i dodatek mundurowy.

Na koniec rolnicy. To co państwo dokłada z pieniędzy podatników do KRUS, zdecydowanie przebija pozostałe wydatki na emerytalne przywileje. W tym roku emerytury, renty i zasiłki dla rolników, będą nas kosztować 16,1 mld złotych. Dla porównania, sami rolnicy wpłacą do KRUS w ramach obowiązkowych składek niewiele ponad 1,5 mld złotych. Oznacza to, że każdy Polak dokłada rocznie do rolniczych świadczeń blisko 420 złotych.

Rolnicy mogą przechodzić na emeryturę o pięć lat wcześniej (60 lat mężczyźni, 55 lat kobiety), ale pod warunkiem, że płacili składki przez 30 lat i przestali pracować w zawodzie. Na przykład przepisali gospodarkę na dziecko. Jednak trzeba zaznaczyć, że rolnicy na emeryturze nie dostają wysokich wypłat. Średnie świadczenie z KRUS to niewiele ponad tysiąc złotych brutto. System generuje więc kolejne osoby, które nie mogąc się same utrzymać sięgają po dodatkowe pieniądze w formie zasiłków lub dotacji.

Gdzie tu jest sprawiedliwość? Trzynasta i czternasta pensja, dodatek motywacyjny, dodatek do wysługi lat, gratyfikacje urlopowe, wcześniejsza emerytura, dodatek za pracę na wsi? To wszystko brzmi tak niedorzecznie, że aż wierzyć się nie chce, że tak właśnie funkcjonuje państwo europejskie w XXI wieku. Mało tego, państwo to, które tak głośno i dobitnie mówi o sprawiedliwości i równości obywateli, pod osłoną nocy obsadzonymi przez siebie sędziami Trybunału Konstytucyjnego wprowadza orzeczenie, które ma zmuszać wszystkie kobiety do rodzenia dzieci z wadami letalnymi. Mówi się o ochronie życia nienarodzonego, milczy natomiast o zdrowiu psychicznym i fizycznym tych rodzin, o ich martyrologii, o fizycznym cierpieniu tych dzieci, o przepełnionych hospicjach, rodzinach pozostawionych samym sobie, o braku funduszy na rehabilitację, pomocy psychologicznej, wsparciu merytorycznym i finansowym.

Jestem absolutnie za życiem. I myślę, że większość z protestujących dzisiaj na ulicach polskich miast osób jest za życiem. Tu nie chodzi o aborcję na żądanie, o „widzi mi się, bo nie jestem gotowa”, o wpadkę, o niezaplanowaną ciążę- zwał jak zwał. Tu chodzi o możliwość wyboru. O to, czy jest się na tyle silnym psychicznie, by podołać. O całą otoczkę wokoło: czy ma się wsparcie męża/partnera/rodziny czy jest się pozostawioną samej sobie, czy można liczyć na pomoc państwa: finansową, psychologiczną, merytoryczną, medyczną, czy ma się już zdrowe dzieci, które mogą ucierpieć z powodu całkowitego poświecenia się choremu dziecku/depresji rodziców czy swojej/braku funduszy/tysiąca innych spraw, które mają wpływ na całokształt.

Nicole Sochacki-Wójcicka, znana jako mamaginekolog napisała kiedyś na swoim blogu słowa, które utkwiły mi w pamięci, kiedy wykonywałam test PAPPA, będąc w ciąży z Antosiem.

„NIKT nie wie jak się zachowa w sytuacji, gdy się dowie, że jego nienarodzone dziecko jest chore. NIKT tego nie wie – póki w takiej sytuacji się nie znajdzie i nie raz nie dwa a bardzo wiele razy widziałam jak światopogląd ludzi zmieniał się o 180 stopni po ustaleniu diagnozy. W jedną i drugą stronę.

Dlatego nauczyłam się podchodzić z wielkim dystansem do stwierdzeń „nie potrzebne mi badanie prenatalne – bo i tak urodzę chore dziecko” lub „zrobię każde badanie, bo nie wyobrażam sobie urodzić chorego dziecka”.

Nikomu nie życzę, żeby wiadomości, które Wam dziś napiszę się Wam​ przydały. Nikomu nie życzę chorego dziecka.
I między innymi dlatego chcę Was przekonać do tego – że każda z Was​ lub partnerka każdego z Was​ (jeżeli czyta to mężczyzna) – powinna wykonać badania prenatalne – nie zależnie od Waszego światopoglądu, religii czy nastawienia.”

Mam dwójkę zdrowych dzieci, dwie książkowe ciąże za sobą, w miarę normalne porody, badania prenatalne, test PAPPA i szereg innych badań, które wraz z doświadczonym lekarzem prowadzącym obie ciąże sprawiły, że czułam się bezpiecznie, komfortowo i pewnie. Z radością wyczekiwałam narodzin moich dzieci, ze spokojem przygotowywałam się na ich przyjęcie. Otoczona opieką personelu medycznego i przede wszystkim najbliższych czas porodu i połogu wspominam bez stresu i negatywnych emocji. Pamiętam pierwszy krzyk moich dzieci, gratulacje lekarzy i pielęgniarek, łzy szczęścia i wdzięczność, którą wtedy czułam. Tego samego chcę dla moich dzieci i wnuków, dla przyszłych pokoleń. Chcę normalności. Chcę spokoju. Chcę wyboru.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s