Ale draka!

226Ze mnie to taki typ. Że raczej od sytuacji konfliktowych stronię. A mocna w przysłowiowej gębie jestem w domu. Gdzieś tym emocjom ujść daję. I w domu to zawsze taka wyszczekana jestem. I się odgrażam. Że temu to dopiero nagadam. A faktycznie, jak co do czego przyjdzie, to raczej po kościach się rozchodzi. Taki ze mnie dziwny ludz. A furiatka straszna. Choleryczka. Choć już się trochę podszkoliłam. I wiem, że warto na wstrzymanie dać. Przespać się z czymś i ochłonąć.

No właśnie. Jak to jest  z tymi kłótniami? Bo wiadomo, że sprzeczki były, są i będą. Nawet w najlepszym małżeństwie. I całe szczęście. Bo dobrze jest się różnić. Mieć odmienne spojrzenia na tę samą rzecz. I jakże wspaniale jest umieć znaleźć ten wspólny punkt. Bo ktoś kiedyś powiedział. Że można się przecież różnić pięknie. Z szacunkiem do drugiej osoby.

Nie powiem Wam, że się z M. nie sprzeczamy. Bo to byłoby nieprawdą. Czasem nawet iskry lecą. Ale takie zdrowe. A przyczyny są różne. Nie wiem, jak w innych marynarskich rodzinach. Ale na własnym przykładzie śmiem twierdzić. Że marynarskie rodziny sprzeczają się rzadziej. Bo codzienne z kimś obcowanie daje więcej powodów do sprzeczek, niż będąc na morzu. Zresztą podejście jest też inne. Bo człowiek sobie myśli. Że na sprzeczki czasu mu szkoda. Tyle tego marynarza w domu nie było, że każdą wspólną chwilą człowiek cieszyć się chce. A gdy M. na statku, to też bez sensu. On dosyć znosić tam sam musi. A i my same w domu nie lepiej mamy. Dokładać jeszcze obojgu…

Choć to wszystko pięknie brzmi. W rzeczywistości nie zawsze tak kolorowo jest. Z drugiej strony teraz spójrzmy. Łatwo jest się pokłócić, gdy on na statku. Bo łatwiej o nieporozumienia, mylną interpretację intencji, złe odczytanie e-maila, przerwaną, niedokończoną rozmowę na Skypie. A gdy w domu już jest, to się kobieto na ten ,,inny świat” przestawiasz. I czasem zapomnisz, albo na zwolnionych obrotach pracujesz. I wtedy są sprzeczki. O przysłowiowe ,,porozrzucane skarpetki”, czy ,,brudne talerze pozostawione w zlewie”. To oczywiście w przenośni, lecz wiadomo, że chodzi o pierdoły. Lecz od pierdół do niezłej draki już jeden krok. I wtedy też te iskry lecą.

Moje małżeństwo opiera się na partnerstwie. I gdy M. w domu, to ten typowy podział ról damsko-męskich u nas nie istnieje. Powiedziałabym nawet, że mój M. chce mnie odciążyć. I gdzieś nawet te moje role przejmuje. I dobrze ugotuje. I łazienki sprzątać mi nie pozwala. Zakupy robi. I kwiaty podleje. Lecz kiedy trzeba, to i nogą tupnie, i głos podniesie. Do pionu mnie ustawi, gdy głupoty gadam. Tak to jest u nas. I tak nam dobrze. I nie wyobrażam sobie też, by inaczej było.

Lecz do tych sprzeczek wracając. Chyba najtrudniejsze dla marynarza będącego na statku jest żyć życiem codziennym rodziny, która w domu została. Wiadomo, że teraz jest dużo udogodnień. I łatwiej być na bieżąco. Teraz mój M. internet cały czas ma. Nie jakiś super, ale daje radę. Na Skypie się udaje zobaczyć. I wiadomości w ciągu dnia piszemy. I przecież jest na bieżąco. Ze wszystkim co się u nas dzieje. Lecz trudno mu nie patrzeć na daną sytuację tak, jak ją zostawił wypływając. A nam w domu się wydaje, że przecież wiedzieć powinien. Szczególnie jest to widoczne, gdy są dzieci w domu. I gdy kontrakty są długie. Nie mówię o tych offshorowych. Bo co to za rozłąka. Mówię o tych, gdzie kontrakty liczy się w kwartałach a nawet i połówkach roku. Choć znam i takich, co na osiem miesięcy wypływają. Tak… Są jeszcze tacy…

Gdy M. wypływał, Janek ledwo co koko i kakę naśladował. Miał swoje ulubione zabawy i piosenki. Ale dziecko zmienia się w takim tempie. Że mi, będąc w domu czasem trudno nadążyć. Wychodzę do pracy i po ośmiu godzinach wracam, a ten już trzy nowe słowa zna. Piosenkę inną też już zdążył polubić. I nową zabawę poznał. A co dopiero taki M. O tym wszystkim mu mówię, i codziennie opowiadam. Ale on może sobie to tylko wyobrazić. A mi się zdaje, że skoro mówię, to wiedzieć powinien. I znać aktualne Jaśkowe ,,trendy” i codzienne domowe ,,realia”. On znać by chciał. A ja chciałabym by znał…

I stąd najczęściej są te sprzeczki. Rzadko, bo rzadko, ale się czasem wkradną. Szczególnie już przy końcówce, gdy każde z nas na wyczerpanej baterii jakoś się czołga. I trudy dnia codziennego. I tu w domu. I tam na morzu. Do tego bezsilność, frustracja i złość. Bo ktoś gdzieś termin podmiany śmiał przesunąć. Trzy tygodnie dłużej czekać kazał. I choć twarde z nas baby, i ,,tę moc mamy”, to czasem tylko nam się tak wydaje…

P.S. Nie nie, to akurat nie kłótnia z M. była inspiracją do tego wpisu. Przyznać się, kto tak pomyślał 😀

15 thoughts on “Ale draka!

  1. Czasem się musi sobie powiedzieć „prawdę” w oczy, tym bardziej, że w domu 2 zodiakalne Byki….i wiem kto był inspiracja do nowego wpisu, czekam na dalszą część Nasza Pisareczko:)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja nieeeee 😉 Jej, pięknie napisane. Oczywiście ze szkalnkami w oczach przeczytane… Kurczę no, my bez internetu, telefon tak rzadko… i wtedy najgorzej, jak raz w miesiacu sie słyszymy, bo nie wiadomo co powiedzieć, i ja zła jestem, bo mi przerywa, bo nie słyszę, bo szumi czy piszczy,bo nie wiem co powiedzieć! A zaraz po rozmowie smsa wysyłam, że nie wiem, że nie chciałam być niedobra, że to miała być miła rozmowa, że kocham i tęsknie i czekam… Ale jak już się słyszymy to te emocje wszystkie górę biorą! A te maile… właśnie, nie taka interpretacja… my bezdzietni, a też nie zawsze jest na bieżąco, a ja bym chciała. A sama się łapię czasem, że w biegu do pracy na telefonie maila odczytam. I spokojna jestem, wiem, że jest ok. A później on powtarza jakieś pytanie, a ja nawet nie zauważyłam, że pytał, przez ten pośpiech. I wynikaja jakieś niesnaski, zupełnie niepotrzebne. I mi smutno, że jemu smutno. I mi smutno, że mi smutno…i tak to się kręci. A te właśnie końcóweczki, z motykami w brzuchu, że spać się nie da!!! A tu bum, przesuwają. No najgorzej! Ale powiedz, jakby to było, bez tego morza??? Nie wiem, nie umiem sobie wyobrazić! buziaki!!! ps. ale tak ogólnie, to nie lubię sprzeczek! Niestety u nas zwykle z mojej winy. Ja diabeł wcielony, on oaza spokoju. Ma ze mną chłopak przekichane. I między innymi też dlatego go tak kocham, że kocha mimo wszystko;))

    Polubione przez 1 osoba

  3. U nas sprawa jest trochę inna, bo z moim mężem pokłócić się nie da. Raczej jest to jednostronny (mój) monolog. I dobrze, bo gdy żale wyleję, on poudaje, że słucha, to mi przechodzi i jestem w stanie przyznać, ze to wina zbliżającego się okresu, albo jestem głodna i zmęczona. W ogóle rzadko się kłócimy, może przez 18 lat ze dwie czy trzy poważne kłótnie mieliśmy (a można tak i owszem i nasz związek jest zdrowy, nikt nie jest pantoflarzem, nie nudzimy sie ze sobą itd.itp.). A jakieś spięcia powstają najczęściej ze 3 tygodnie po powrocie, kiedy pierwsze hurra, że wrócił minęło i zaczynamy się docierać na nowo. Gdy jest na morzu, to czasami zły ton w wypowiedzi potrafi wkurzyć. I zaraz sobie człowiek dopowiada historie, że nie rozumie jak to jest. Najważniejsze to wszystko sobie wyjaśnić, nawet niewygodne kwestie. I nie czekać, aż druga osoba się domyśli w czym problem.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ahh jak prawdziwie napisałaś ☺️ Przypomina mi sie od razy powiedzenie mojej Omy,które ostatnio słyszałam rownież z ust Papieża „kłóćcie sie tak ze aż talerze latają ale do łóżka kładźcie sie razem”.Zdrowo jest sie pokłócić i oczyścić atmosferę.Nie ma dwóch równych ludzi którzy maja te same poglądy,wizje czy nawet smaki.U nas w związku rownież jest tak ze to ja jestem ta wybuchowa choleryczka a Piotr (do czasu 😎) ten spokojny który stawia mnie do pionu.W związku z marynarzem faktycznie tak jest ze gdzieś w głowie mamy świadomość ze szkoda czasu na kłótnie bo zaraz wypłynie,a najgorsze jest to ze na pogodzenie sie nie będziemy mogli sie nawet przytulić. Najważniejsze jest przecież to ze chcemy sie pogodzić,reszta niech sie pali i niech iskry latają ważne ze do łóżka chodzimy razem ⚓️⚓️⚓️

    Polubione przez 1 osoba

  5. No u nas to też ja jestem ta wybuchowa i M często mnie stawia do pionu. Kłótnie, a raczej sprzeczki się zdarzają. Ale jak to pisze Karina- do łóżka chodzimy razem:-) nie ma u nas cichych dni, ja może czasem się „pofocham” i udaję, że sie nie odzywam, ale M czegoś takiego nie uznaje i szybko mnie przywołuje do porządku. Gdy jest w domu to szkoda nam czasu na kłótnie. No i najważniejsza jest rozmowa , bo nie ma nic gorszego niż niedomówienia i nieporozumienia. Jak jest na statku staramy się nie kłócić w ogole, bo takie sprzeczki przerabialiśmy kiedyś. M mi wtedy tłumaczył , że nie ma nic gorszego, tym bardziej jak kontakt był utrudniony i wyobraźnia pracuje..
    Wydaje mi się, że z każdym kontraktem uczymy się coraz więcej o naszym związku i stajemy się dojrzalsi i mądrzejsi, a tej mądrości trzeba wiele w marynarskiej rodzininie.

    Polubienie

  6. pamiętam jak się „obraziłam” jak podmiana została przesunięta, jak dzwonił to mi się gadać nie chciało i byłam nie miła. Pamiętam jak wtedy wybuchnął i mówił mi, że po pierwsze nie od niego to zależy, gdyby miał na to wpływ to wróciłby choćby dziś. Po drugie to on zostaje jeszcze tę chwilę w pracy , a nie ja z obcymi ludźmi itd. No i że on też tęskni i też chce wrócić! Czasem mnie trzeba przywołać do porządku, też tak macie ? bo czasem mam wrażenie, że nam si ę wydaje że to my tu jesteśmy biedne, że tylko my tęsknimy, że tylko nam ciężko, a przecież oni mają chyba jeszcze gorzej. Obce miejsca, obcy ludzie, stres, praca, odpowiedzialność i jeszcze żona sfochana że jak to? miałes być za tydzień a nie za dwa? …

    Polubienie

    • Asiula ja mam dokładnie tak samo. Jak mi powiedział, że będzie trzy tygodnie później, to obraza na cały świat. A przecież to nie od niego zależy. Dobrze, że ma nas kto przeprowadzać do porządku! 🙂

      Polubienie

      • Najgorzej , że czlowiek dopiero jak ochłonie to nabierze dystansu i jakos to zaakceptuje a pierwsza reakcja , przynajmniej u mnie , jest taka , że jeszcze jemu się dostanie po głowie:-)

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s