Jasiek naprędce zostawiony z dziadkami. Wbiegamy z M. do centrum handlowego, tak na jednej nodze, do salonu Playa. Jest niedziela, godzina popołudniowa. Plan był taki: wpadamy, bierzemy kartę i już nas nie ma. Parkingu szukaliśmy dobre 15min. Przedostanie się przez tłum ludzi na szerokich alejkach graniczyło z cudem. Ludzie jakby zahipnotyzowani. Jedni wpatrzeni w telefony, drudzy oblegający ławki, jeszcze inni ślepo szukający czegoś nieistniejącego w ogromie wieszaków obwieszonych różnokolorowymi szmateksami. Wszystkiego w bród. Do wyboru do koloru…. Czytaj dalej
Hotel Moran, czyli nad jezioro marsz…
Każda okazja do świętowania jest dobra, a gdy składa się ku temu wyjątkowy dzień, to już w ogóle wspólne świętowanie nabiera innego znaczenia. Morskie rodziny wiedzą o czym mówię, ponieważ nie raz nie dwa jest tak, że urodziny, rocznice i inne szczególne wydarzenia spędzamy osobno.
Kiedyś było inaczej…
Środowisko marynarskie to dość hermetyczna grupa. I o ile w Trójmieście czy Szczecinie marynarskich rodzin jest dużo, o tyle w innych miastach w Polsce jest ich już mniej. Jeśli jest to mniejsza miejscowość, tak jak w moim przypadku, to marynarzy można policzyć na palcach jednej ręki i wszyscy się znają. Są takie rodziny z trzydziestoletnim ponad stażem, i takie jak moja, które morskiego życia dopiero co się uczą. Są marynarze, ich żony i dzieci. I właśnie o tych dzieciach dzisiaj chciałam… Czytaj dalej