Wyjazdy na statek zawsze są trudne. Nie tylko dla nas, żon marynarzy, ale dla nich również. Pisałam kiedyś o tym w osobnym poście tutaj. Prawda jest taka, że nawet jak Marynarz wraca, to mam gdzieś w głowie fakt, że za jakiś czas znów będzie musiał wyjechać. I choć staram się o tym nie myśleć na co dzień, bo można by zwariować, to jednak o jego kolejnym wyjeździe jednak ,,rozmyślam”. Czytaj dalej
Co kontrakt to niespodzianka w walizce
Odpowiedz

Martyrologia czekającej żony marynarza na zawsze wpisała się już w kanon marynarskiej rodziny. Lecz w tym wszystkim zapomniano o czekających marynarzach. I wcale nie mam tu na myśli czekających tam na statkach. Myślę bardziej o tych w domach, kiedy nie są akurat ma statku. Żona do pracy a mąż…