M. wyjechał. Nie, nie na statek. Męski wypad. Z kumplami. 2 dni. Okazja jakich mało, by zebrać do kupy samych marynarzy. Do końca nie wiedział czy jechać. A, bo Janek przeziębiony. Ja chora. Choć już mi lepiej było. Jedź, damy sobie przecież radę, szybko wrócisz-mówiłam. I wiedziałam, że damy radę. Jak przecież mielibyśmy nie dać. Nie o to dawanie sobie rady chodzi… Czytaj dalej
Category Archives: Uncategorized
Pamięć od słów jest droższa
Choć nie przeczytałam dziesiątek książek, jak prawidłowo wychować dziecko…Artykułów z prasy dla rodziców me oczy nie widziały…uczę się wciąż i zastanawiam. Zastanawiam i martwię, by czasem błędu jakiegoś nie popełnić. By potem nie żałować. By każdym etapem rozwoju się cieszyć. A tu jeszcze rodzina z Tatą-Marynarzem. Czasem i mi tatą być będzie. Czy podołam? Czy sił mi wystarczy? Myślę sobie, że nie ma jednej rady, jak pisklę wychować, by z gniazda nie wyleciało. Czytaj dalej
Pozytywne fluidy
Dziś trochę z innej beczki. Temat rzeka, który wielokrotnie przewija się w rozmowach dotyczących rodzin marynarzy. Osoby, które nie mają do czynienia ze środowiskiem morskim, wychodzą z założenia, że marynarz ma w życiu łatwiej, bo i zarobki większe niż średnia krajowa, bo jak już jest na lądzie, to całe dnie nic nie robi, bo na wakacje za granicę wyjeżdża. Można by ta wyliczać, że palców by nie starczyło. A w każdym z tych palców tli się zazdrość. O tym, że to wszystko nie tak łatwo jednak przychodzi, innym razem. A dziś zacznę tak… Czytaj dalej