Zabawkowy zachwyt

139Czasów tych nie pamiętam. Pamiętam jednak jak mama opowiadała. Mówiła, że kiedyś za towary ,,luksusowe” płaciło się dolarami w Pewexie. Gdy się urodziłam, nie było pampersów. Mleko modyfikowane kosztowało tyle co butelka dobrego whiskey. Miałam taki kożuch na zimę. Z Rosji ktoś z rodziny przywiózł. Nie lubiłam go. A teraz z chęcią bym nosiła. Miałam lalkę Barbie sprowadzoną z Francji. I dwa kucyki Pony, za które mama oddała najlepszą biżuterię. A dziś… Czytaj dalej

Prosto z mostu

133By być marynarzem trzeba mieć jaja. Powiedzmy sobie szczerze. A te nie każdy facet ma. Wydawać by się mogło. Że praca marynarza to jedna wielkie sielanka. Dla jednych to  słońce, lazurowa woda, szum fal, rejsy dookoła świata. Dla innych słońce, wino, śpiew. Jeszcze dla innych słońce, zimne piwko, dziewczyny w porcie. Nic bardziej mylnego. To ciężka praca. Z dala od domu. Harówka w pocie czoła. Po dziesięć, dwanaście godzin. To często sztormowe, nieprzespane noce. Tęsknota. Brak kontaktu z najbliższymi. Stres. Presja. Obce kraje. Obcy ludzie. Obce kultury. Inny, często ciężki klimat. Nie taki ten zawód kolorowy jak go malują. Czytaj dalej