Otwieram oczy… Nad łóżeczkiem Jasia księżyc świeci, mimo dnia. Zamykam oczy. Może jeszcze chwilę. Może zasnę. Na kilka minut. Kilkanaście. Może na godzinę. Lężę. I ta cisza. Ten spokój. Słychać śmieciarkę za oknem. Opróżniają kontener. Ktoś dywan na trzepaku trzepie. Dzieci z przedszkola naprzeciw już po placu zabaw harcują. Zasypiam. Czytaj dalej
Chleb powszedni
Odpowiedz

