
Dokładnie wczoraj minął miesiąc odkąd M. wyjechał. Pytacie czy szybko zleciało… szybko i nieszybko. W natłoku codziennych spraw i obowiązków zleciało bardzo szybko, lecz w domowym, wieczornym zaciszu ciągnie się w nieskończoność. Nie ma dnia by Janek nie mówił o tacie, nie ma poranka by nie pytał czy pada już śnieg, nie ma rzeczy, której nie nauczyłby go tata, aż w końcu nie ma możliwości, by mi przy tych wszystkich pytaniach nie płakało serce. Ciężko jest patrzeć na tęskniące dziecko. Ciężko jest udawać twardą, gdy oczy robią ci się mokre a broda drży. Ciężko jest odpowiadać na poważne, całkiem ,,dorosłe” pytania trzylatka. Bycie rodzicem to ogromne wyzwanie. Bycie rodzicem, który musi być przez moment obojgiem rodziców jest cholernie trudne. A odpowiedź na setne pytanie ,,dlaczego tatuś musiał pojechać na statek” jest wręcz niemożliwa. Nie ogarniam tego. Jego świat. Świat trzylatka jest światem w którym nie ma złudzeń, w którym nie ma owijania w bawełnę. Pomimo palety pastelowych barw wszystko jest czarne i białe. Same konkrety, które dziecko przerabia na własne rozumowanie. Jak wytłumaczyć trzylatkowi jak długo trwają cztery miesiące? Jak wytłumaczyć trzylatkowi ile czasu musi upłynąć od lata do zimy. Jak powiedzieć, że ja też tęsknię, tak by jemu nie było przykro…Jak…
Ostatnio pisałam o tym, że długość kontraktu ma znacznie… Dziś zdradzę Wam jak długość kontraktu mojego Marynarza wpływa na moją wagę. Nie tak dawno przeczytałam bardzo fajne zdanie: ,,Mężczyźni myślą, że kobiety marzą o księciu z bajki. Bzdura. My marzymy, aby się najeść i nie przytyć.” Waga to chyba odwieczny problem kobiet, jedne chcą zrzucić na wadze, drugie przybrać- i w kółko to samo.
Ile marynarzy, tyle kontraktów. Ile firm, tyle różnych wariantów. Każda firma ma własne zasady, na których się opiera, a każda z nas mogłaby w tym temacie powiedzieć sporo. Jest co porównywać, bo długość kontraktów w znacznym stopniu różni się od siebie. A to ma ogromne znaczenie, swoje plusy i minusy. Jak wszystko zresztą.