List do syna

194Synu mój. Co pierwsze samodzielne kroki stawiasz. Chcę byś wiedział. Że samodzielność to najpiękniejsze, co można dostać od rodziców. Miłość. Opieka. Troska. Rodzic dla dziecka zawsze chce jak najlepiej. A czasem to nawet tak dobrze się chce. Że i przedobrzyć można.  Czytaj dalej

Lato

190Przejechałam w swoim życiu sporo kilometrów. I bardzo lubiłam jeździć. Potem mi trochę spowszedniało. Z racji wykonywanej pracy. Całe dnie za kółkiem. Czasem łapałam się na tym. Że nie pamiętałam, kiedy minęła droga. Mandatów też już trochę w życiu zapłaciłam. Choć to akurat nie powód do dumy. Tak. Auto, to mój codzienny środek lokomocji. Ale ostatnio dopiero. Tak mi na myśl przyszło. Wracając z Jasiem do domu. Że latem jakoś inaczej się jeździ. Lepiej. Radośniej. Płynniej nawet. I latem lepsze piosenki w radiu lecą. Żywsze. Takie co energii dodają. Latem to nawet jakoś tak lepiej okulary na nosie leżą. Te co przed słońcem chronią. I choć kabrioletem nie jeżdżę. To latem ten wiatr we włosach czuję. Czytaj dalej

Powrót

184Wypływa mój M. na długie miesiące. Konkretniej na cztery. Strasznie to długo. I gdy jego nie ma. Zupełnie inaczej dzień za dniem płynie. Aniżeli gdy w domu jest. Gdy Jasia jeszcze z nami nie było. To te dni takie samotne. I długie. Zimą to już  ogóle. Kosmos. Pracą pochłonięta byłam. Dom wysprzątany. Wszystko wyprasowane. Na swoim miejscu. Pedantyzm taki. Czytaj dalej