Będąc dzieckiem. Marzyłam. By zostać nauczycielką. Potem mi się odwidziało. I kosmetyczką zostać chciałam. Lekarzem też przez chwilę. Później już tak bardziej na poważnie. Wymyśliłam sobie. Że będę komentatorem sportowym. I sędzią piłkarskim. A że to takie męskie. To udowodnię, że kobieta tez może. Potem chciałam być ambasadorem. Gdzieś w świecie w placówce dyplomatycznej pracować. Zostałam lingwistką. Bo znów nie mogłam się zdecydować. By jeden język wybrać. Więc dwa studiowałam. I tak tłumaczem zostałam. Choć przez ostatnie lata w zawodzie nie pracowałam. I teraz znów coś innego przyjdzie mi robić. Życie zaskakuje… Czytaj dalej
Bachledówka
O wyjeździe wakacyjnym marzyłam już od dawna. W pełni oddana Jaśkowi. Spędzając z nim każdą chwilę na rocznym urlopie macierzyńskim. Chciałam wyjechać gdzieś z moimi chłopakami. We trójkę. M. chciał w góry. Ja w sumie też. Bo dawno już nie byliśmy. Miał być Beskid Żywiecki. Milówka. Istebna. Koniaków. Te małe, malowniczo położone wioski, z dala od zgiełku większych miast, miały być celem naszej wyprawy. Problem polegał na tym. Że musieliśmy wstrzelić się w jeden termin. Bo sierpień u nas napięty. A inne miesiące odpadają. Mamuśka wraca do pracy. A i tatusia niebawem znów morze wzywać będzie. Czytaj dalej
List do syna
Synu mój. Co pierwsze samodzielne kroki stawiasz. Chcę byś wiedział. Że samodzielność to najpiękniejsze, co można dostać od rodziców. Miłość. Opieka. Troska. Rodzic dla dziecka zawsze chce jak najlepiej. A czasem to nawet tak dobrze się chce. Że i przedobrzyć można. Czytaj dalej